Hejka!!!
Od dawien dawna jak maluję paznokcie tak się nie namęczyłam jak wczoraj:(( Po wizycie siostry postanowiłam i ja sobie coś zmalować, bo wybierałam się na rodzinną imprezkę (chrzciny:)) Wierzcie mi, o ile mojej siostrze zmalowałam wzorki bez problemu, to chyba moje blaszki i stempelek tym razem się na mnie uwzięły. No ale przecież musiałam coś wymyślić skoro wzorki nie wychodziły to poszłam na "łatwiznę" i poprzyklejałam naklejki i cekiny z karuzeli AVON, o której Wam już pisałam. Ale... okazało się, że również przyklejanie naklejek i ozdób okazało się tym razem wyzwaniem. Już bez wdawania się w szczegóły co do moich bolączek malowniczych, podstawą mojego zdobienia były dwa lakiery: ASTOR QUICK'N GO NR 378 oraz BEBEABUTY bez numeru o lekko pudrowo, różowym zabarwieniu, kupiony w Biedronce za ok 5 zł. O ile do pierwszego lakieru nie mam zarzutu, bo jak Wam wspomniałam w którymś z postów, że bardzo dobrze kryje dzięki szerokiemu pędzelkowi i dwie warstwy dają zadowalający efekt. Poza tym szybko schnie. To ten drugi, ma cienki pędzelek, który nierównomiernie rozkłada lakier i musiałam się natrudzić, żeby również dwie warstwy starczyły aby pokryć płytkę paznokcia(a i tak widać gdzieniegdzie niedociągnięcia- choć może na zdjęciach tego nie dojrzycie). Ten wymagał dłuższego czasu do wyschnięcia. I jeszcze taka uwaga, zalałam sobie nim skórki wokół paznokcia, które nie chciały się za bardzo zmyć, dlatego na zdjęciach możecie zobaczyć pewne białe ślady wokół pazurków. Naklejki, które użyłam pochodzą ze sklepu chińskiego i kosztowały "aż" jedną całą złotówkę:)



A to kolorek sukienki, którą miałam i do której tworzyłam zdobienie:)
Skoro majówka to musiało być wiosennie na tle kwiatuszków, a że pogoda na imprezie dopisała to zdjęcia plenerowe, jednak może nieco niewyraźnie, bo robione telefonem:)
A na koniec użyte lakiery i naklejki:)Miłej niedzieli