Bardzo ucieszyłam się, kiedy jakiś czas temu wygrałam w konkursie organizowanym przez NailColor.pl Autoryzowany Sklep Sally Hansen. Nagrodą był lakier Miracle Gel o nr 240, przepiękna miętka, którą postanowiłam Wam dziś pokazać. Kolor tego lakieru mnie zachwycił, jest porywający, zarówno sam jak i w połączeniu ze zdobieniem. Tworzy na paznokciu naprawdę świetną żelową warstwę, która powoduje, że paznokieć wydaje się być twardszy i profesjonalnie zrobiony. Żeby uzyskać wymarzony kolor musiałam położyć dwie warstwy lakieru. Jedną cieńszą, drugą nieco grubszą. Pędzelek tego lakieru niby dobrze go rozkłada, ale trzeba uważać na równomierne położenie na całości płytki. Mnie się zdarzyło, że na jednym paznokciu widać pewne niedociągnięcia, które dla wprawnego oka lakieromaniaczki może być irytujące. Jak dla mnie jedynym minusem jest czas schnięcia tego lakieru, u mnie było to ok 30 minut zanim nałożyłam top. No i tu kolejna uwaga, nie był to top od Sally Hansen, bo go nie mogę dostać w drogeriach. Użyłam za to top coat od ESSENCE, o którym pisałam w moim poprzednim poście. Musze powiedzieć, że spełnił swoje zadanie i pokrył pięknie lakier SH bez najmniejszych problemów. Jednak tutaj czas schnięcia był dłuższy niż przy położeniu go na zwykły lakier ( o czym pisałam w recenzji o nim).
Kolor tego SH jest tak ładny, że nie chciałam go całkowicie zakrywać, jednak nie byłabym sobą gdybym czegoś nie wykombinowała i mój wybór padł na naklejki paznokciowe, które kiedyś dostałam jako gratis przy zakupach u BlueBerry Store. Pokaże Wam je na zdjęciu. A teraz czas na zdobienie.
Jak widzicie, w zależności od światła w jakim było robione zdjęcie odcień tego lakieru różni się, nie zmienia to jednak faktu, że jest piękny:)) I jak? Bardziej podoba Wam się sam, czy ze zdobieniem naklejkowym?Dajcie znać:)





